DREPTAĆ W MIEJSCU
Leżała na łóżku. Przed chwilą obudziła się. Zamrugała oczyma. Usiadła na krawędzi łózka.
Posiedziała, podumała. Wstała. Podumała. Zatęskniła, do człowieka, jego wad i zalet. Podreptała w miejscu, wciąż tęskniąc. Uklękła na kolana. Położyła się na brzuchu. Rozpłakała się.
Wybiegła na korytarz. Przy klamce od drzwi przystanęła, podumała. Otarła łzy z policzka. Postała, ciągle tęskniła do człowieka.
Weszła do łazienki. Usiadła na skraju wanny. Podumała. Westchnęła. Znowu podumała. Od tej chwili tęskniła dwójnasób. Przeszła do umywalki. Popatrzyła w lustro wiszące nad. Zalała się łzami, po chwili śmiała się histerycznie. Upadła na podłogę.
Obudziła się. Od razu zatęskniła, choć w niewygodnej pozycji. Stopy utkwione na krawędzi umywalki, głowa oparta na przeciwległej ścianie. I jeszcze ten ból w okolicy lędźwi.
Po jakimś czasie wyszła z łazienki. Wykrzywiając usta z cierpienia, wsunęła się w ciasne drzwi kuchni. Usiadła na stołeczku. Ręce oparła na blacie stołu. Westchnęła parokrotnie. Zatęskniła jeszcze bardziej.
Wstawiła brudne talerze, kubki, łyżki do zmywarki. Wczoraj obchodziła kolejne urodziny.
Przeszła do pokoju gościnnego. Podeszła szybkim krokiem do telewizora. Włączyła go. Obraz był mglisty, bez wizji przyszłości. Politycy znów się kłócili. Westchnęła:
-Oj, ja nieszczęsna! Co mam robić, dokąd się udać?
Tęskniła do człowieka. Do jego wad, do zalet. Dreptała w miejscu.

Komentarze
Prześlij komentarz