ŁÓZKO
Osiemnastoletnia dziewczyna biegła labiryntem korytarzy, szukając jakiekolwiek rozwiązania. Od czasu do czasu potykając się, zgubiwszy lewy kapeć, dotarła do białej ściany bez drzwi. W tej samej chwili usłyszała kobiecy głos dobiegający z głośników zamontowanych w framudze każdego okna:
- Szukaj mnie, cierpliwie dzień po dniu … Szukaj mnie ...
A niech to! Prześladowca włączył adapter z zepsutą płytą gramofonową. Igła wracała uparcie w to samo miejsce:
- Szukaj mnie … szukaj mnie … szukaj mnie …
Próbowała śpiewać Edyta Geppert, w chwilach świetności uwielbiana przez tłumy polska piosenkarka, w roku 2030 zupełnie zapomniana.
W pułapce, w której się znalazła, nie było to aż tak istotne. Oczywiście, przemknął przez głowę tekst piosenki, który znała dzięki babci i wszystkowiedzącego youtube, ale co z tego? Przebój muzyczny sprzed lat nie mówi nic o tym gdzie znaleźć klucz do wyjścia z niebezpiecznej sytuacji. Prześladowca nie po to włączył akurat to nagranie, aby umilić jej czas. Miało przypominać zdarzenie sprzed lat, a tym samym upokarzać.
Edyta Geppert uparcie prosiła ukochanego:
- Mnie … dzień po dniu … szukaj mnie ...
Zaczęła się wpatrywać w plamę brudu na ścianie. Jej kształt przypominał serce z rysunków dziesięcioletniej Oli. Uśmiechnęła się. „Zaciek, a jednak bijący życiem”. Zasłoniła oczy:
- Raz … dwa … trzy … - zaczęła liczyć. Przez moment wydawało jej się, że ktoś za nią stoi, ktoś dotyka pleców i szyi, ktoś odbiega od niej. Odwróciła się:
- Szuuuukaaaam !!! …
Zaczęła biec, ale już po chwili potknęła się.
Gdy spadała, słyszała jeszcze własny głos:
- … ukaaaaaaammm!!! …
Leżała przez chwilę bez ruchu, z zamkniętymi oczyma, ale przytomna. Trzy grube materace zamortyzowały zsunięcie z. piętrowego łózka. Dziesięcioletnia Ola miała brata, Jaśka, który spał na poziomie zero. W dniu jedenastych urodzin utopił się w pobliskim jeziorku. Siostra nie pozwalała wyrzucić łózka. Noc spędzała jakby nigdy nic, na pierwszym pięterku wyrka. I jakby nigdy nic, rozmawiała z Jankiem. W kim się zakochała; że matematyca nie rozumie potrzeb dziecka, bo sama jest starą panną; jaką książkę przeczytała; że budują nowy dom przy głównej ulicy. Rodzice pozwolili Oli na takie zachowanie, rozumieli że w ten sposób pracuje nad stresem.
Tydzień temu obchodziliby oboje osiemnaste urodziny. Brat był nie tylko bratem, ale także bratem bliźniakiem. Od czasu do czasu śnił się jako Prześladowca, który zamknął siostrę w labiryncie niepokojących zdarzeń. Zawsze pod koniec snu ześlizgiwała się z łózka. Materace tłumiące upadek leżały od niepamiętnych czasów, błogosławiona chwilo! Chyba tatuś wpadł na ten pomysł, aby dzieci miały komfort z korzystania z łózka.
Otworzyła oczy:
- Oj, braciszku, braciszku. Następnego takiego upadku raczej nie przeżyję. Powinnam porozmawiać z rodzicami o zmianie łóżka. Poza tym, dostaję dziś kolejną dawkę somatotropiny, i zaczynam rosnąć. Żegnajcie sto trzydzieści centymetrów wzrostu!
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz